Zwykłam żartować, że gdyby 25 lat temu przypadek, który sprawił, że trafiłam do „mojej” branży, zaprowadził mnie na przykład do obróbki skrawaniem, zapewne dziś moją pasją byłaby obróbka skrawaniem, a nie – płytki ceramiczne.


Pasja jest dla mnie motorem do poszerzania swoich kompetencji, pozyskiwania nowej wiedzy i tym, co pozwala przetrwać, gdy zawodowa rzeczywistość i stres za bardzo dają w kość.

Bez wątpienia jest mi tym łatwiej pasjonować się moją „działką”, bo często jest ona połączeniem fizyki, chemii i… pracy detektywa.
Ci, którzy mieli okazję obserwować mnie podczas szkoleń i prelekcji, twierdzą, że widać po mnie tę pasję. Mam nadzieję, bo łatwiej jest dzielić się wiedzą, gdy robi się to z zaangażowaniem.

Trudno byłoby przeprowadzić wyraźną granicę między moją pracą a życiem prywatnym – płytki widzę wszędzie. Z prywatnych wyjazdów turystycznych przywożę zdjęcia ceramicznych okładzin we współczesnej przestrzeni i zabytkowych obiektach.