I po targach…
Pod koniec lutego, w Walencji, odbyły się targi Cevisama 2025.
Zabierałam się opublikowania tej relacji już wcześniej, ale czekałam na archiwalne dane statystyczne, których ostatecznie nie dostałam, więc nie ma co dalej zwlekać…
Na Cevisamie nie było mnie kilka ostatnich lat, więc był to powrót nieco sentymentalny. W międzyczasie wszystko się zmieniło.
To, co uderzyło mnie od samego początku, to ich rozmiar.
Moje początki na targach w Walencji sięgają czasu, gdy zapełnione było co najmniej 12 pawilonów wystawienniczych. W tym roku były tylko 4 pawilony, w tym tylko 2 z ekspozycją marek płytkowych.
Łącznie, ze wszystkich segmentów, firm wystawiających się było 259, z 13 krajów. Nie mam danych z czasów, gdy targi przeżywały prawdziwy rozkwit, ale chociażby w 2024 było to ponad 500 wystawców. Zderzenie tych dwóch liczb obrazuje dokładnie zmianę jaka zaszła.
Ograniczenie liczby firm, które eksponowały swoje produkty, na pewno wynika z decyzji, jaka została podjęta przez organizatorów. W tym roku, po raz pierwszy, postanowili oni skupić się na producentach europejskich. 96% wszystkich wystawiających się pochodziło właśnie z naszego kontynentu. Nie było ani jednej firmy z Indii – kraju, który jest postrzegany obecnie jako największe zagrożenie dla europejskiego rynku.
Co poza tym, że targi małe?
Moim zdaniem pokazywane produkty są „handlowe” – wiele płytek było spokojnych, stonowanych, takich, które mogą spodobać się statystycznemu klientowi. I jak wynika z rozmów ze znajomymi z branży, odwiedzającymi Walencję – to nie tylko moja opinia.
Dominującym kolorem był beż – zwłaszcza w wersji naturalnego, jasnego cotto. Do tego beżowe kamienie i nieco szarości. Ale dużo było również propozycji w bardziej intensywnych kolorach. Mnie najbardziej rzucały się w oczy zielenie i niebieskości, ale być może to wynikało z mojego prywatnego skrzywienia kolorystycznego. Bo były też kolory ziemi – brązy, ochry, czerwienie i pomarańcze.



Z jednej strony były płytki w dużych formatach, z drugiej – tradycyjne małe płytki – kształtem i dekoracjami przypominające stare kafelki.
Czyli trochę tak, jakby ktoś aktualne trendy uszył pod moje oczekiwania.

Sporo było płytek w formie podłużnych cegiełek albo z motywem pasków.

Było też sporo rozwiązań trójwymiarowych – płytki z wyraźną fakturą i ażurowe kształtki, z których można budować przepierzenia i ścianki.
Część jednego z pawilonów niepłytkowych poświęcono na projekt Hotel Cevisama. To instalacja autorstwa Hectora Ruiza Velazqueza – architekta pochodzącego z Portoryko, ale działającego obecnie w Hiszpanii. Zaprojektował on hotel w pigułce – w dwóch apartamentach, lobby i części wypoczynkowej pokazał, jak wyobraża sobie dobrze zakomponowane, współczesne wnętrze hotelowe. Hotel Cevisama okazał się być obiektem bardzo silnie nawiązującym do natury i Ziemi.
A jego korytarz o organicznym kształcie był chyba najczęściej pokazywanym w social mediach elementem targów.

Mogłabym zakończyć ten wpis hasłem „Do zobaczenia za rok”, ale zbyt wiele w targowych halach słyszałam plotek o tym, że to ostatnie targi w tej formie, więc na wszelki wypadek napiszę tylko „Pożyjemy, zobaczymy”.

One Comment
Comments are closed.